Warszawskie Targowiska

Miasto Stołeczne Warszawa

Bazar Różyckiego

opublikowany: wtorek, 30 września 2010 - 13:37, Contributor with no Name

Bazar Różyckiego - targowisko z tradycjami i folklorem

Początki bazaru sięgają lat 70. XIX wieku, kiedy to Gotlieb Langner i Wincenty Wodzyński, właściciele posesji przy Targowej 54, założyli niewielkie targowisko. Jednak już w końcu roku 1874 sprzedali swoją nieruchomość Julianowi Różyckiemu, warszawskiemu potentatowi, z którego nazwiskiem jest od tej pory ściśle powiązane. Nowy właściciel, człowiek znany z wielu inicjatyw finansowych, postanowił zainwestować, powiększając znacznie w latach 80. XIX wieku obszar pierwotnego placu poprzez wykup działek od strony ul. Ząbkowskiej i Brzeskiej. Główne wejście na bazar od stronu ulicy Targowej oznaczone zostało charakterystycznym kioskiem w kształcie ogromnego syfonu pomalowanego na niebiesko i zwieńczonego srebrzystym czubem. Teren targowiska oddzielony był od Targowej ozdobnym ogrodzeniem z dekoracyjną bramą. Początki uregulowanego handlu to zaledwie siedem dużych, drewnianych i zadaszonych kramów, które mieściły po kilka stoisk. Jednak już po roku 1910 bazar obrósł mniejszymi kramami w formie budek. W tym okresie także wejście od strony Ząbkowskiej zyskało ozdobną bramę z wrotami z kutego żelaza. Istotną zasadą na bazarze Różyckiego było odpowiednie rozlokowanie kramów i stoisk dla różnych produktów. Fakt ten potwierdza się w wypowiedziach wielu mieszkańców Pragi - w kierunku wylotu do ulicy Brzeskiej królował dział okazji i tandety, obok drób, gołębie, króliki i inne żywe stworzenia. A tuż za nimi resort gastronomiczny. Stragany z flakami i podrobami, podgrzewanymi na miejscu. Przy straganie z rybami nie było już tłoku, tzw. drobnicę przez cały dzień dostarczali z pobliskiej łachy wiślanej wędkarze. Po nocnym połowie można było często dostać dobrego sandacza, węgorza czy suma.

W ten sposób bazar przy Targowej 54 na wiele lat stał się głównym ośrodkiem handlowym dla prawobrzeżnej Warszawy. W trudnym okresie okupacji niemieckiej można było zaopatrzyć się tu w produkty reglamentowane, pochodzące ze szmuglu lub nielegalnych dostaw, gdzie indziej niedostępne, a także takie, za sprzedaż, których groziła kara śmierci. Po ciężkim okresie okupacji nastąpiło gwałtowne ożywienie handlu. Podczas gdy w spalonej Warszawie brakowało niemal wszystkiego, na bazarze praskim można było zaopatrzyć się w wiele niezbędnych rzeczy.

Choć dobrze prosperujące targowisko, gdzie rozwijał się prywatny handel, było solą w oku ówczesnych władz i pomimo upaństwowienia bazaru w latach 50. działalność na bazarze kwitła. Dekadę później po bazarze przechadzały się z entuzjazmem i błyskiem w oku panie i panowie poszukujący najmodniejszych ubrań i zaopatrujący się w "zagraniczne" swetry, futra, suknie ślubne, złoto, a także bardzo trudno dostępne torciki wedlowskie…. W dobrym tonie było ustalanie zadowalającej obie strony ceny, często znacznie odbiegającej od pierwotnie zaproponowanej przez sprzedającego. Paradoksalnie, na świetnie prosperującą ostoję wolnego rynku i przedsiębiorczości, kres przyszedł dopiero po czasie transformacji ustrojowej 1989 r. Wtedy to pojawiły się duże targowiska na Stadionie Dziesięciolecia, a później liczne mniejsze i większe supermarkety. Bazar stracił na znaczeniu handlowym i zaczął chylić się ku upadkowi. Na chwilę nawet istnienie targowiska w centrum Starej Pragi stanęło pod znakiem zapytania, gdy zwrotu działki domagał się potomek dawnych właścicieli. Ostatnio jednak w wyniku likwidacji dużego targowiska "Jarmark Europa" niewielka część handlarzy przeniosła się na Bazar Różyckiego, powstało również kilka nowych kramów, a ruch wokół bram wejściowych znowu ożywił się... Nie tylko powstającemu obok Muzeum Warszawskiej Pragi, które cieszy się z tak znakomitego sąsiedztwa, ale wielu osobom bardzo zależy, żeby bazar z wielkimi tradycjami odżył na nowo i nie pozostał tylko upiornym skansenem praskiego folkloru, zapamiętanym jedynie w opowieściach starszych mieszkańców Pragi. Miejmy nadzieję, że hossa bazaru powróci w myśl swojej starej dewizy "Bazar był, jest i będzie!" a wkrótce znowu będziemy mogli usłyszeć - pyzy, gorące pyzy…