Warszawskie Targowiska

Miasto Stołeczne Warszawa

Bazar Wolumen

opublikowany: wtorek, 30 września 2010 - 13:37, Contributor with no Name

"Wolumen" - bazar na rozdrożu

Określenie bielańskiego bazaru pochodzi od nazwy ulicy Wolumen, dość starego traktu, który wytyczono i uregulowano już w 1885 r. Jednak początków targowiska możemy doszukiwać się dopiero w latach sześćdziesiątych dwudziestego wieku. Wtedy zaczęło funkcjonować na tym terenie niewielkie targowisko staroci i wielu mieszkańców Warszawy, jak i osoby z poza stolicy, właśnie z tym placem handlowym kojarzyło północną dzielnicę Warszawy. Bardzo szeroki asortyment ściągał wszelkiego typu amatorów starych przedmiotów z "duszą". Stan wystawianego towaru był bardzo różny - od rzeczy w bardzo dobrym stanie aż po "antyki", które swoje uwielbienie i piękno estetów miały już dawno za sobą. Dla kupujących nie mniejsze znaczenie od dojrzenia i docenienia piękna wyłowionego wzrokiem "skarbu" miała odpowiednia strategia handlowa i umiejętność zachowania zimnej krwi podczas transakcji - szybkie decyzje, pochopne pytania często decydowały o ostatecznej cenie interesującego przedmiotu. Bowiem nieuważny i nieobeznany w cenach amator starych przedmiotów mógł słono przepłacić.

W archiwalnym numerze "Stolicy" z lat siedemdziesiątych otrzymujemy bezcenne rady odnośnie przyjęcia odpowiedniej taktyki kupowania - najpierw należy przejść się od straganu do straganu, porównawczo ocenić asortyment towarów, wymienić uwagi z przygodnymi towarzyszami i dopiero wtedy dokładnie przyjrzeć się wybranym przedmiotom. W żadnym wypadku nie okazywać zainteresowania! Lepiej odejść i po pewnym czasie wrócić pytając od niechcenia o cenę niż pozwolić sobie na szczery zachwyt, bo wymieniona kwota natychmiast przeskoczy. Zachwycać się możemy przedmiotami, których absolutnie nie mamy zamiaru kupować… Jednocześnie Wolumen był tym typem targowiska, na którym przed dokonaniem transakcji przedmioty można było brać do ręki bez jakichkolwiek zobowiązań i narażania się na niepotrzebne komentarze. Czytając charakterystykę targowiska i kupujących na Wolumenie na łamach archiwalnego numeru "Stolicy" wiele osób z rozrzewnieniem przypomni sobie nie tak dawne jeszcze czasy bielańskiego bazaru - świat na Wolumenie był i jest pełen niespodzianek, bo nie wiadomo do czego kupujący zapłonęli miłością: czy do szabli, niemieckiego hełmu, stołka, zegarka szafy, obrazu czy może pustych puszek po piwie, a może do starych znoszonych butów albo do śpiących w pudełku piesków. Tam, gdzie było najciaśniej sprzedawano pyzy, a w innym miejscu bigos na jednorazowych talerzach z niemytym widelcem i pajdą chleba. Przy głównym wejściu był taki ścisk i napór do wewnątrz, że często ruch niemal zamierał. Natomiast przy innych wejściach było pusto i nudno. Samochody na parkingu miały rejestracje z całej Polski. Po południu sprzedający byli już znużeni, ceny miały tendencje spadkowe i transakcji dobijano szybciej ("Stolica" 1980 r.).

Od tego czasu na bielańskim Wolumenie dużo się zmieniło. Dziś wychodząc po schodach z nowej i czystej stacji metra Wawrzyszew, nie idąc daleko trafiamy na inne już targowisko. Bazar przestał specjalizować się w sprzedaży antyków i staroci, przestawiając swój profil na weekendowy handel elektroniką oraz codzienną giełdę owocowo-warzywną. Na sobotnio-niedzielnej giełdzie elektronicznej dostać można niemal wszystko - od telefonów komórkowych i telewizorów począwszy, na częściach elektronicznych skończywszy. Przynajmniej dwa razy w tygodniu (wtorki i piątki) można zaopatrzyć się tam w świeże warzywa i owoce pochodzące z podwarszawskich ogrodów i sadów. Charakterystyczny widok samochodów półciężarowych przykrytych plandeką, z których bezpośrednio odbywał się handel jest wciąż obecny. Według oficjalnych danych administratora bazaru obecnie funkcjonuje ponad 120 stałych pawilonów i stoisk.